tko

Ziemowit Kmieć zaklina przestrzeń zapisując ją swoim malarskim kodem. Wypełniona fragmentami – ciał, przedmiotów, przeczuć – mglista i efemeryczna opowiada o czasie, jego wymiarach, doświadczaniu. Oszczędne pod względem kolorystyki, spośród której jak wyjątek potwierdzający regułę przebijają wyraziste zielone punkty oznaczające swoistym kodem wpisane w kolaże fragmenty ciał – w wielu przypadkach nie posiadają również wyraźnej linii konturów obrysowującej ich kształt. Fotograficzne wizerunki pokawałkowanych przez twórcę ciał zestawione są z motywami roślinnymi czy nawet zwierzęcymi oraz ze zgeometryzowanymi formami, które jednak nie wpisują się ostro zaznaczoną kreską w przestrzeń płótna, a poprzeplatane przetarciami, lukami, jakby nonszalancko wymazane z dotykalnej rzeczywistości, umykają jej. Odrealnione w pewnym stopniu obrazy, stają się przez to nieuchwytne. Nie sposób zatrzymać ich, poczuć – można tylko prześliznąć się po ich powierzchni, próbować wniknąć pomiędzy zatarte linie kresek, mgliste przestrzenie pustki, aby zaraz poczuć ich zmienność, ulotność. Złagodzona geometryczna ostrość, a obok niej kolistość i miękkość sprawiają, że obrazy są jak ciała na nich przedstawione – niekompletne, tajemnicze, ale silnie odczuwalne. Podobnie jest z obiektami. Zastygłe, unieruchomione, wyrwane są z bezlitosnego ruchu świata. To pędzel zatrzymany w procesie tworzenia, czy zegar, zalany farbą, zmuszony do bezczasowości, trochę przerażający, przez świadomość nieuchronności czasu. Ziemowit Kmieć porusza się pomiędzy dotykiem a przeczuciem. Ciała – zmysłowe, nagie, tajemnicze – prowadzą ku granicy. Tę granicę stanowi ich zderzenie z abstrakcyjną figurą, przedmiotem odrealnionym, zapadającym się w przestrzeń. Opowieść która rodzi się z tego zetknięcia jest historią bez początku i końca, jest ciągłym poszukiwaniem relacji między tym, co można dotknąć, poczuć pod palcami, posmakować, a tym, co umyka skórze i spojrzeniu. Sensualność, przeczucie, czas – trudno uchwycić ich spotkanie, choć niektórym się to udaje. Ziemowit Kmieć przenosi widzów – do świata niezwykłego, efemerycznego, ale silnie odczuwalnego. Prace urzekają subtelnością i siłą wyrazu.

Małgorzata Bożek

 

Ziemowit Kmieć enchants space by recording it with his painting code. Filled with fragments – of bodies, objects, feelings – vague and ephemeral, it speaks about time, its dimensions and its experience. Economical in terms of colour, pierced through, as an exception that proves the rule, by vivid green dots that indicate with a specific code fragments of bodies inscribed in the collages – in many cases without a clear contour tracing their shape. Photographic images of bodies fragmented by the artist are juxtaposed with floral or even animal motifs and geometrised forms that are not fitted into the space of the canvas with sharply marked lines, but are rather interspersed with sweeps, gaps, as if casually erased from the palpable reality, escaping it. The images made to a certain extent unreal, become thereby elusive. There is no way to make them stay, to feel them – you can just slip over their surface, trying to penetrate between the blurred lines, vague spaces of emptiness, to immediately feel their volatility and elusiveness. Softened geometric focus, roundness and softness cause that the images are like the bodies presented on them – incomplete, mysterious, but strongly perceptible. The same is true of objects. Frozen, immobilised, taken out of the merciless motion of the world. It is a brush stopped in the process of creating, or a clock, flooded with paint, forced to timelessness, a little frightening due to the awareness of the inevitability of time. Ziemowit Kmieć moves between a touch and a presentiment. Bodies – sensual, naked, mysterious – lead to the border. This border is formed by their collision with an abstract figure, an unreal object, fading into space. The story that is born out of this contact is a story without beginning or end, it is a continuous search for the relationship between what you can touch, feel under the fingers, taste, and what escapes the skin and eyes. Sensuality, presentiment, time – it is hard to capture their meeting, although some are successful. Ziemowit Kmieć transfers the audience – to an extraordinary world, ephemeral, but strongly perceptible. His works captivate us with subtlety and power of expression. 

Małgorzata Bożek

 

 

Między poezją a zmysłowością

Próba uchwycenia chwili, poetyckie dążenie do zatrzymania w kadrze momentu zachwytu albo zdumienia, a przy tym subtelność pokrewna dziełom Japończyków, to wszystko można znaleźć w pracach Ziemowita Kmiecia. Obrazy niewielkie, jasne, niczym prześwietlone zdjęcia, pokazują tylko fragmenty świata, szczegóły, którym artysta pozwolił wydobyć się z mlecznej magmy. Jak coś co zwróciło uwagę malarza, zachwyciło, zaskoczyło, pojawiło się nagle i zostało w pamięci. Włosy zwinięte w misterny kok albo opadające na plecy młodej kobiety. Stopy z pomalowanymi na czerwono paznokciami.
Tajemnicze rośliny wynurzające się jak ze snu. Czarne rękawiczki?
A może erotyczny punkt G? Elementy poetyckie mieszają się z realnymi…
Na jednym z obrazów czarna szklana piłeczka przyklejona jest między dwoma rakietkami do pingponga wprost do podłoża, druga zaś umieszczona została nieco wyżej. Czyżby walka między dwojgiem graczy, do których należą rakietki? Rozgrywka między płciami? A może dwaj walczący o jedną, podczas gdy druga jest poza granicą dostępności i oddzielona drewnianą linijką? Prace te rodzą pytania bynajmniej nie malarskie. Świat, w którym mężczyzna postrzega kobietę jak przez erotyczny sen – widząc jej piękne włosy, ramiona i smukłe linie ciała, albo akcesoria takie jak torebka czy wieszak, które należą do damskiego świata? A może świat rywalizacji? Kobieta ubiera czarne rękawiczki i zaraz sięgnie po nóż, który jest na razie poza jej zasięgiem , ale nie jest niemożliwy do pochwycenia
(i wbicia w serce)… Uroda delikatna niczym na japońskich drzeworytach zasygnalizowana jedynie i budząca pożądanie, ale też nie taka znów „na piedestale”, bo i po niej spacery urządza sobie pospolita mucha…
Egzotyczne napisy sugerują tęsknotę – za wymarzonymi miejscami (Noa Noa – czyżby aluzje do tahitańskich obrazów Gauguina?) i rajskimi roślinami („Plantes exotiques”).
Za tym co trudno dostępne, dalekie, tym co kusi, bo nieznane, więc może wspanialsze, piękniejsze niż nasze codzienne otoczenie.

Ewa Mecner

 

Between Poetry and Sensuality


An attempt to capture a moment. A poetic desire to keep a moment of delight or astonishment in a frame. Subtlety typical of Japanese art. All this can be found in works by Ziemowit Kmieć.
Small, bright images, which resemble overexposed photos, show only fragments of the world, details that the artist extracted from milky magma. These are things which attracted the painter’s attention, enchanted him, delighted him, appeared suddenly out of nowhere and stayed in memory. Hair dressed in a subtle bun or freely falling onto the back of a young woman. Feet with toenails covered by red enamel.
Mysterious plants that emerge as if from sleep. Black gloves?
Or maybe erotic G-spot? Poetic elements are mixed with real ones…
In one of the paintings, a black glass ball is glued between two table tennis rackets right to the base surface and the other is placed slightly above. Is this a struggle between two players who own rackets? Or a competition of sexes? Or maybe the two are fighting for one ball whereas the other is beyond the limit of availability and is separated by a wooden ruler? These works pose questions which go beyond just the discussion of painting art. Is it the world in which a man perceives a woman as if through an erotic dream, seeing her beautiful hair, shoulders and slim body lines or accessories such as a handbag or a hanger which belong to the female world? Or is it the world of rivalry? A woman puts on her black gloves and is about to reach for a knife which is beyond her reach as for now but can still be grabbed (and used as a dagger in the heart)… Her beauty is so delicate as in Japanese woodcuts, but only slightly signalled to arouse desire. Yet it is not put on a pedestal as a common fly is walking on her…
Exotic inscriptions suggest longing – for places we all dream of (Noa Noa – is this an allusion to Gaugin’s Tahiti paintings?) and paradise plants (“Plantes exotiques”), for what is distant, hardly accessible, what tempts because it is unknown and presumably more beautiful and splendid than our everyday surroundings.

Ewa Mecner

 

Portrecista czasu

Świat widziany oczami Ziemowita Kmiecia jest geometryczny. Rzeczywistość to dla niego po prostu zestaw kształtów, uciekających nieraz w stronę abstrakcji. Ale to dopiero początek. Wraz z wejściem w jego malarstwo stajemy naprzeciw zegara. Dosłownie i w przenośni. Jego obrazy zapełniają tarcze z cyframi, wskazówki, ale także koła zębate, wałki, linki czy listwy. Rozrzucone, uchwycone w swoim oczekiwaniu na to, co nadejdzie, powleczone różnymi odcieniami szarości. Chłodnej i sterylnej. A pomiędzy tym wszystkim biegnie czas. I to on jest tu właśnie głównym bohaterem.
Ziemowit Kmieć utrwala ogólny zarys przedmiotów, bez notowania szczegółów. Artysta pomija detale, jakby zatarł je upływ czasu. Jakby pędzel zanurzony w farbie był narzędziem poszukiwania sensu, który można odciąć od dobrze znanych kształtów. Artysta nie opowiada jednostkowej historii. Chwila staje się momentem uniwersalnym, urasta do rangi metafory. Czas jakby się zatrzymał, był mgnieniem, w którym zastygło życie. Dzięki temu właśnie Kmieć staje się bardzo interesującym portrecistą pamięci. Pod gładką opowieścią o przedmiotach czeka nas spotkanie ze współczesną emocjonalną pustynią. Już przy pierwszym spojrzeniu w te obrazy czujemy melancholię i dyskretną obecność zwykłego człowieka. Jakby znajdował się tuż za kadrem płótna, jakby wyszedł dosłownie na chwilę. Obrazy Ziemowita Kmiecia zanurzone są we współczesność. Źródeł ich szukać należy w malarstwie Luca Tuymansa czy Gerharda Richtera. Jest tu wyczuwalna ich melancholia i subtelność, w ich obrazach także oglądamy przedmioty, które zastygły w oczekiwaniu. Ale twórczość Kmiecia to jednak przede wszystkim wytyczanie własnej ścieżki. Odwołania do obrazów klasyków współczesności są tylko wskazaniem kierunku, nigdy próbą naśladownictwa. Malarstwo Ziemowita Kmiecia to przeciwieństwa, które znalazły sobie miejsce w przestrzeni tego samego płótna. Artysta gra z fakturą i przestrzenią obrazu. Raz pozwala sobie na zabawę perspektywą, kiedy indziej ucieka w płaskie widzenie świata. Raz idzie ku realizmowi, by za moment uciec od niego jak najdalej. Jedno tylko pozostaje niezmienne: wszystko zamknięte jest w geometrii, która jednak nie uwiera malarstwa. Układ linii prostych i kół raczej porządkuje przestrzeń, a rzeczywistość podnosi do rangi metafory.

Łukasz Gazur

 

Portraitist of Time

The world seen by Ziemowit Kmieć’s eyes is geometric. Reality simply consists of the shapes which sometimes flow into abstraction. But it is only beginning.  As we enter his painting we find ourselves in front of a clock. Literally and metaphorically. His paintings are filled with clock faces and hands, digits but also cog-wheels, rollers, cords or slats. Scattered, captured in their waiting, coated with various shades of gray that is chill and sterile. Between this all the time flows. It is here the main protagonist. Ziemowit Kmieć depicts a general outline of the objects without notifying the details.The artist omits them as if they were vanished by passing time, as if the paintbrush immersed in paint was a seeking-sense tool, far away from well-known. The artist does not tell a single story. It is about the moment that becomes universal, becomes a metaphor. As if the time stopped and was only a twinkling with frozen life inside. Thanks to it Kmieć becomes a very interesting portraitist of memory. Underneath the smooth story of things there is a contemporary emotional desert. Just one look at these paintings is enough to feel melancholy and discreet presence of a common man. As though he was just behind the frame of the canvas, away just asecond. The pictures of Ziemowit Kmieć are immersed in the present time. Their sources could be sought in paintings of Luc Tuymanns or Gerard Richter which are also full of melancholy, subtlety with objects frozen in waiting.The art of Ziemowit Kmieć is, first of all, creation of his own artistic way. The use of reference to the classics of contemporary art is only in pointing direction, never imitation.
 The painting of Ziemowit Kmieć consists of contradictories that meet themselves in space of the same canvas. Artist plays with texture and space of the picture. He plays with perspective next to flat-seeing of the world. One time he is close to realism and another far away from it. But the one thing remains the same: all is closed in geometry which however does not disturb painting. Configuration of straight lines and circles put the space in order and lets reality become metaphor.

Łukasz Gazur

 

Sfera zmysłowa obecna w szarych, jednostajnych elementach, przybiera postać układów. Sam artysta łączy ukazaną przez siebie pozorną przedmiotowość rzeczy ze sferą zmysłowych potrzeb człowieka. W związku z tym można pokusić się o interpretację prac artysty w kontekście kulturowej teorii seksualności. Według jednej z koncepcji, elementom kulistym oznaczającym pełnię, jednorodność i kobiecość odpowiadają przedmioty stożkowate przynależne męskiej aktywności, z gruntu rzeczy jednowymiarowej, bowiem skupionej na punkcie wyodrębnionym z innych. Seksualność kobiety, jako w pełni rozwinięta, jest odbiorem bodźców z powierzchni całego ciała w odróżnieniu od męskiej, skupionej tylko na recepcji bodźców z jednego punktu, swoistego wierzchołka lejka jakim jest fallus. W tej perspektywie, prace artysty są zawoalowanym traktatem o ludzkiej seksualności, bytującej raczej w sferze idei ( miłości?) niż ciała.

Bartek Modrzewski

 

Sensual sphere present in the gray, monotonous elements takes the form of systems. The artist combines apparent objectivity of things with the sphere of sensual human needs. As a result, it can be tempting to interpret the work of Ziemowit Kmieć
in the context of cultural theory of sexuality. In one of the concepts, spherical elements which mean fullness, uniformity and femininity correspond to conical items attributed to male activity that is one-dimensional thing, because focusing on one point isolated from the others. Female sexuality, as a fully developed, is receiving incentives from the surface of the whole body as opposed to the male which is focused only on the reception stimuli from one point, a kind of funnel which is the top of the phallus. In this perspective, the artist’s works are veiled treatise on human sexuality, dwelling rather in the sphere of ideas ( love? ) than the body.

Bartek Modrzewski

 

 

” The flowers are growing out from the body”. It suggests nature and our connection to it. The theme is carried on in the lower half of the canvas, on the left, where we see a woman holding a branch, which echoes the wave line. The colouring is similar to that of an old photograph, yellowed by the passing of time. Hard black horizontal lines penetrate the background, their appearance leading critics to compare Kmieć with Gerhard Richter, whose abstract works often revolved around forceful blocks of colour, composed of similar harsh lines. The woman is shown frontally, but we only see her torso, breasts and part of her neck, she can’t return our gaze, creating a psychological distance, a theme which is repeated in the work. By use of the curving branch, the artist leads the eye towards the next scene, a woman’s head turned away from the viewer, hair pinned back to reveal a green circle and triangle, which relate to acupuncture and shiatsu points. They suggest touch and the sensuality associated with it, in a visceral sense. The background lines appear again,although they are slightly faded this time, continuing to the next panel, which has been split into two parts, one part legs, one part feet. Calves, to be more precise, featuring those acupuncture marks. This fragmentation of the body relates to the image as a whole. It reflects the strangeness of time, consisting of random moments which we can’t ever repeat. The lines are now diagonal and dissolve into dots at the feet. The final scene is split into three parts, showing different visualisations of the ear. Chromatic exploration of random body parts is perhaps a metaphor, human beings are only a random part in the enormous mechanisation that is time. Overall, viewing work of Ziemowit Kmieć is like a slow walk through a quiet field on a summers day, where the mind is free to roam and wander, offering intellectual observations on the state of the world. Think of a Haiku,short and sweet ruined by repetition, poetical and lyrical. That is Ziemowit Kmieć in a nutshell. Intuition, memory, energy, motion and sensuality combine to create an unforgettable experience which can never again be repeated, that is the curse of time.

Catherine Zaks